Wolność krzyżami się mierzy



Wołyń-Żytomierszczyzna są bliskie sercu każdego Polaka. Na tych terenach i mieszkających tu Polakach, historia XIX –XX wieku odcisnęła piętno cierpienia. Z Żytomierzem byli związani tacy wielcy synowie naszego narodu jak: Józef Conrad Korzeniowski, Jarosław Dąbrowski, Józef Ignacy Kraszewski, Juliusz Zarębski, Ignacy Jan Paderewski oraz inni.

Polacy Żytomierza walczyli o niepodległość swojej ojczyzny, brali udział w zrywach wolnościowych, walczyli w polsko-bolszewickiej wojnie, którą zakończył Traktat Ryski. Ustalił on granice między Rzeczpospolitą Polską a Rosyjską Federacyjną Socjalistyczną Republiką Radziecką i Ukraińską Socjalistyczną Republiką Radziecką. Żytomierz wszedł w skład ZSRR.

W czasach radzieckich Polacy w ZSRR zaznali wielu represji. Bolszewicy starali się zniszczyć tożsamość polską, wiarę, historię i pamięć narodu. Władze sowieckie niszczyły polskie cmentarze, pomniki, wojskowe mogiły, zastraszali represjami. Z narażaniem życia Polacy przekazywali z pokolenia na pokolenie kulturę i tradycje polskie, prawdy historyczne o walkach i zbiorowych mogiłach polskich żołnierzy.

Opowieści o polskich żołnierzach, którzy zginęli na Żytomierszczyźnie słyszałam pod koniec lat 80-ch od babci i mamy- Wandy Laskowskiej, dlatego staraliśmy się odnaleźć miejsca walk i mogiły polskich żołnierzy na Żytomierszczyźnie, by otoczyć je należnym szacunkiem i powagą.

Polsko-ukraińskie braterstwo broni

Zbiorowe mogiły są jednym z wielu symboli polsko-ukraińskiego braterstwa broni. Niestety tak mało osób w Polsce i na Ukrainie o nich wie. Żytomierski Obwodowy Związek Polaków na Ukrainie wspólnie z Korosteńskim ZPU podjął starania, aby należycie uczcić 100. rocznicę wojny polsko-bolszewickiej.

W 1920 roku Armia Czerwona cały czas parła naprzód, nie tylko pozbawiając rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej własnego terytorium, ale w perspektywie zagrażała niepodległości młodego państwa polskiego. Przywódcy obu narodów: Józef Piłsudski i Symon Petlura doskonale rozumieli zaistniałą sytuację.

Józef Piłsudski podjął decyzję o przeprowadzeniu operacji przeciwko bolszewikom. Jej celem militarnym było zadanie wyprzedzającego ciosu Armii Czerwonej i osiągnięcie linii rzeki Dniepr, gdzie działania wojenne miały przejąć oddziały Ukraińskiej Republiki Ludowej. Celem politycznym było zajęcie Kijowa – stolicy Ukrainy i zainstalowanie w nim rządu URL oraz stworzenie armii ukraińskiej, będącej w stanie przejąć od wojsk polskich odpowiedzialność za kraj.

Zgodnie z rozkazem Piłsudskiego 25 kwietnia 1920 roku rozpoczęła się tzw. wyprawa kijowska. Do walki stanęli wspólnie żołnierze polscy i ukraińscy. W pierwszym dniu operacji oswobodzono Owrucz, drugiego dnia Żytomierz, Korosteń i Radomyśl. 27 kwietnia opanowano Berdyczów, Koziatyn, Winnicę, Bar i Żmerynkę, a 7 maja – Kijów. 9 maja na Chreszczatyku odbyła się wspólna defilada zwycięskich oddziałów polsko-ukraińskich. Armia bolszewicka uciekła w rozsypce.

Wydawało się, że sojusz polsko-ukraiński stanie się fundamentem nowego ładu politycznego w Europie środkowo-wschodniej, którego podstawą byłaby współpraca dwóch niepodległych państw o znaczącym potencjale ludnościowym i ekonomicznym oraz bardzo istotnym położeniu geograficznym. Doskonale rozumiał jego znaczenie Marszałek Piłsudski, który podczas spotkania w Winnicy z Atamanem Petlurą 16 maja 1920 roku stwierdził: „Szczęśliwym będę, kiedy nie ja − mały sługa swego narodu − ale przedstawiciele sejmu polskiego i ukraińskiego ustanowią wspólną platformę porozumienia. W imieniu Polski wznoszę okrzyk: Niech żyje wolna Ukraina”.

14 maja rozpoczęła się na Białorusi ofensywa sowiecka, nieskoncentrowanymi jeszcze w pełni siłami Frontu Zachodniego. W dniach 15-24 maja doszło do starć między jednostkami Armii Czerwonej i wojskami URL w wioskach Ketrosy, Pidlisiwka i Hruszka. W dniach 7-10 czerwca czerwonoarmiści zajęli Berdyczów, Żytomierz, Białą Cerkiew, Fastów, Wasylkiw, Gostomil i Czarnobyl. 12 czerwca 3 Armia Polska opuściła Kijów.

W walkach od listopada 1918 roku do końca 1920 roku o utrwalenie Niepodległości i granic Polski zginęło, zmarło, zabito około 100.000 osób [1]. Pochowano ich na polskich cmentarzach, koło kościołów lub w polu, na miejscu bojów. Pochówki często odbywały się potajemnie, a grzebanie ciał poległych na polu walki było okupione wielkim heroizmem.

Władze komunistyczne podejmowały szereg działań mających na celu zniszczenie mogił oraz symboli pamięci narodowej. Informacje o miejscach spoczynku bohaterów wojennych były z narażeniem życia przekazywane z pokolenia na pokolenie. Obowiązkiem wobec tych, którzy oddali życie za wolność jest utrwalenie ich w pamięć. Społeczeństwu udało się obronić pomniki, jednak za cenę tego, że na wielu mogiłach nie było nawet krzyża, nie była odprawiana msza święta ani nikt się nie modlił.

Działacze ŻOZPU (Żytomierskiego Obwodowego Związku Polaków na Ukrainie) postanowili przywrócić godny wygląd miejscom spoczynku żołnierzy. Na podstawie wspomnień najstarszych mieszkańców Żytomierszczyzny oraz książki Eugeniusza Jabłońskiego „Wzlot” (Warszawa 2004), gdzie wymienił wsie Rudnia Baranowska i Nowy Dorohin jako te, w których znajdują się groby poległych, zaczęły się poszukiwania.

Prezes Korosteńskiego Związku Polaków na Ukrainie Wanda Laskowska znalazła świadków, którzy potwierdzili obecność mogił. Przeprowadzona została odpowiedzialna i żmudna praca, by odnaleźć miejsca pochówków, sporządzić listy zaginionych oraz wystarać się o stosowne zezwolenia. Działacze ŻOZPU wiele razy jeździli w teren, porządkowali mogiły, nad grobami modlił się kapelan ks. Jarosław Giżycki.

Z okazji 100. rocznicy wojny polsko-bolszewickiej Polacy z Żytomierszczyzny uczcili pamięć polskich i ukraińskich żołnierzy, którzy polegli za wolność Polski i Ukrainy w 1920 roku. Na zapomnianych grobach na Żytomierszczyźnie, m.in. w Żytomierzu, Korosteniu, Rudni Baranowskiej czy Nowym Dorohinie, zapłonęły znicze.

Żytomierz

Na Cmentarzu Polskim dzięki staraniom Żytomierskiego Obwodowego Związku Polaków na Ukrainie na grobie 33 polskich żołnierzy, których rozstrzelano w Żytomierzu, stanął krzyż. Drugą mogiłę polskich żołnierzy wskazał śp. Franciszek Brzezicki. Zapalono na niej białe i czerwone znicze, złożono wieńce oraz został odczytany apel pamięci. Mamy obowiązek pamiętać o żołnierzach, którzy oddali swoje życie i pozostali do końca wierni Rzeczypospolitej.

Susły

Korosteń

Na starym cmentarzu 2 listopada Polacy zapalili znicze i modlili się przy kurhanie przy starych dębach. W 100-lecie pochodu na Korosteń zapłonęły na nim światełka jako znak pamięci o tych, którzy oddali życie za wolność.

Stary cmentarz leży niedaleko dworca kolejowego. Na kurhanie jest umieszczona pochodząca z XVII wieku tablica z inskrypcją. Do II wojny światowej kopiec znajdował się w polskim sektorze nekropolii.

Według świadectwa Wandy Laskowskiej (mieszkanka Korostenia) oraz historyków, w kurhanach pochowani są polscy żołnierze. Prawdopodobnie, w jednym z tych kurhanów może być mogiła oficera Wojska Polskiego Wacława Policzkiewicza, poległego w boju pod Borodianką, a pochowanego w Korosteniu.

Susły

Susły, w rejonie Nowogród-Wołyński, to miejsce bitwy i mogiła hallerczyków z bolszewikami w 1920 r.

Susły

Podczas VI Dni Kultury Polskiej na zbiorowym grobie żołnierzy Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera poległych w boju 1920 roku, znajdującym się na miejscowym cmentarzu i na grobie mieszczącym się przy wjeździe do wioski upamiętniono bohaterów. Przedstawicielki środowisk polskich: Ludmiła Walska, Maria Piwowarska, Wiktoria Laskowska-Szczur, złożyły kwiaty i zapaliły znicze. Prezes Polskiego Stowarzyszenia im. Jana Stypuły Antonina Szczyrska opowiedziała o walkach Wojska Polskiego z bolszewikami. Udział Wojska Polskiego w walce przeciw bolszewikom był wynikiem m.in. podpisanej w kwietniu 1920 roku polsko-ukraińskiej umowy sojuszniczej, zwanej potocznie umową Piłsudski-Petlura. 27 czerwca 1920 roku we wsi Susły, leżącej 6 km od Nowogrodu Wołyńskiego (do 1795 roku Zwiahel) w obwodzie żytomierskim, 1 Kompania 13. Pułku Saperów Kaniowskich starła się z przeważającą liczebnie konnicą Budionnego. Miało to miejsce w czasie wycofywania się polskich sił spod Kijowa. Zadaniem kompanii była budowa i obrona przepraw na rzece Słucz. W rezultacie potyczki zginęło 62 hallerczyków, którzy na długi czas spoczęli w bezimiennej mogile. Ich ciała zbezczeszczono – ogołocono z mundurów, pocięto i pozostawiono w zbożu.

Susły

„Żołnierze mieli piękne ciemnoniebieskie mundury, byli porąbani i leżeli na polu i w jarach. Było 106 ciał. Zwożono je na podwodach w nocy, żeby nikt nie widział, narażając siebie i bliskich na niebezpieczeństwo. Pochowali ich w polu we wspólnej mogile” - wspominała Jadwiga Jężyjewska, świadek walki.

Na usypanym kurhanie miejscowi postawili drewniany krzyż. W latach 60. XX wieku kurhan został rozorany, a kryjące się w nim szczątki rozrzucono. Polscy mieszkańcy Suseł pozbierali je – co wymagało w owych czasach nie lada odwagi – i pochowali na miejscowym cmentarzu, a informacje o tej tragicznej historii przekazywali z pokolenia na pokolenie.

Susły

W 1993 roku staraniem posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, nieżyjącego już Jana Stypuły oraz władz, na grobie został postawiony czarny granitowy krzyż. Nazwiska pochowanych zdołano odtworzyć dzięki pracy Huberta Kampy, prezesa fundacji In Blessed Art.

Susły, grób nieznanego oficera

Członkowie Polskiego Stowarzyszenie im. Jana Stypuły w Susłach dbają o stan obu mogił: i tej na cmentarzu, i tej na skraju wsi. Stale je porządkują, a podczas uroczystości polskich wspólnie z młodzieżą składają kwiaty i zapalają znicze.

Rudnia Baranowska

Informacje o mogile polskich żołnierzy we wsi Rudnia Baranowska (rejon korosteński) przekazywane były z pokolenia na pokolenie od 80 lat. O jej istnieniu wiedzieli miejscowi Polacy, którzy regularnie raz w roku, w pierwszym tygodniu po Wielkanocy, robili tam porządki. Jednak niewiele było wiadomo o spoczywających w niej żołnierzach. Nieco światła na tę sprawę rzuciła książka Eugeniusza Jabłońskiego „Wzlot” (wydana w 2004 r.).

Eugeniusz Jabłoński w swojej książce wymienia wieś Rudnia Baranowska w województwie żytomierskim jako miejsce pochówku 70-80 żołnierzy polskich poległych podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. Autor pisze, że żołnierze zginęli koło miasta Baranówka, a potem miejscowi zawieźli ich szczątki na cmentarz we wsi Rudnia Baranowska. Później na tym samym cmentarzu chowali zmarłych (także Polaków) z trzech sąsiednich rejonów: korosteńskiego, wołodarsko-wołyńskiego i emilczyńskiego. O tych wydarzeniach opowiadała miejscowa rodzina Wojnałowiczów.

Informację o tym, że na cmentarzu we wsi Rudnia Baranowska znajdują się szczątki żołnierzy Wojska Polskiego, potwierdziła również w 2013 roku 92-letnia mieszkanka Korostenia Zofia Kubelska, niegdyś mieszkająca w Rudni. Stwierdziła ona, że rzeczywiście, na tym cmentarzu są pochowani polscy żołnierze, ale w liczbie 170. Opowiadała też, że jej rodzice przez długie lata przechowywali spis poległych żołnierzy, jednak ze względu na trudne czasy sowieckiej rzeczywistości spis ten został przekazany korosteńskiej parafii rzymskokatolickiej, gdzie, niestety, zaginął. Z przekazu kobiety wynika, że polscy żołnierze zostali rozgromieni przez oddział Armii Czerwonej pod komendą Budionnego.

Maria Nowicka, ostatnia mieszkanka wsi, poinformowała, że krzyż na zbiorowej mogile był wielokrotnie usuwany przez nieznanych sprawców. Za każdym razem stawiano go na nowo.

Obecnie na cmentarzu istnieje usypany kopiec (kurhan), na którym ustawiono drewniany krzyż z pasyjką. Mogiła jest w bardzo złym stanie, porosła krzewami. Z inicjatywy prezes Żytomierskiego Obwodowego Związku Polaków Ukrainy Wiktorii Laskowskiej-Szczur oraz prezes Korosteńskiego Miejskiego Związku Polaków Ukrainy Wandy Laskowskiej zostały napisane listy do: Wojewódzkiego Archiwum w Żytomierzu, takiego samego archiwum w Moskwie oraz Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie z prośbą o jakąkolwiek informację na temat spoczywających na cmentarzu we wsi Rudnia Baranowska żołnierzy i okoliczności ich pochówków. Archiwum rosyjskie zignorowało prośbę, w Wojewódzkim Archiwum w Żytomierzu nie znaleziono żadnych dokumentów na ten temat, odpowiedź natomiast przyszła od Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie (której widocznie IPN przekazał prośbę ŻOZPU).

Rada powiadomiła, że walki polskich oddziałów z oddziałami Budionnego w okolicach miasta Korostenia i wsi Rudnia Baranowska miały miejsce w październiku 1920 r. Wzięły w nich udział 2., 12. i 14. Pułk Ułanów, a także 2. Pułk Kawalerii. Niestety, nie udało się ustalić nazwisk komendantów ani polskich, ani bolszewickich wojsk. „Spis strat Wojska Polskiego” dokumentujący osobowe straty wojny polsko-bolszewickiej zawiera jedynie nazwisko jednego żołnierza, który poległ pod Rudnią Baranowską. Był nim ułan Aleksander Tymoszczuk z 2. Pułku Ułanów. Zgodnie z wyżej wymienionym spisem w walkach w Korosteniu zginęło 13 żołnierzy.

  • Z 2. Pułku Ułanów: Józef Antonik, Hipolit Borowski, Władysław Czubek, Lucjan Kopański, Jan Pawłowski, Wawrzyniec Zagolski, kapral Bolesław Bogacki, plutonowy Antoni Jarząbkowski, młodszy oficer Wojciech Siemaszko.
  • Z 12. Pułku Ułanów: Wawrzyniec Ćwikła.
  • Z 14. Pułku Ułanów: porucznik Czesław Jakubowski.
  • Z 2. Pułku Kawalerii: kawalerzysta Stanisław Antkiewicz, plutonowy Stanisław Felinik.

Prawdopodobnie wszyscy ci żołnierze znaleźli swój wieczny odpoczynek w braterskiej mogile we wsi Rudnia Baranowska.

Rudnia Baranowska, 2020

Żeby sprecyzować dane o żołnierzach spoczywających na cmentarzu w Rudni Baranowskiej, Maciej Dancewicz obiecał poprosić Centralne Archiwum Wojskowe o dostęp do dokumentów na temat wyżej wymienionej bitwy i tam poległych. ŻOZPU zwracał się do IPN-u z podobną prośbą na przełomie czerwca i lipca 2013 r. Niestety, dodatkowych informacji nie otrzymano do dzisiaj. Dlatego należy przypuszczać, że o tych wydarzeniach w polskich archiwach więcej danych nie ma.

ŻOZPU konsultował się w sprawie postawienia pomnika ze znanym na Ukrainie krajoznawcą Grzegorzem Mokryckim, prezesem Żytomierskiej Obwodowej Organizacji Ogólnoukraińskiego Towarzystwa Ochrony Zabytków Historii i Kultury. Stwierdził on, że nawet ta dość skromna informacja, jaką zawiera list Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, umożliwia podjęcie oficjalnych starań o postawienie pamiątkowego pomnika na cmentarzu we wsi Rudnia Baranowska.

W najbliższym czasie powstanie tu pomnik upamiętniający żołnierzy, którzy zginęli za naszą i waszą wolność.

Nowy Dorohin

Mieszkaniec wsi, duchowny prawosławny, ks. Iwan Gołub wskazał miejsce pochówku żołnierzy polskiej kawalerii, którzy polegli w walkach z wojskami Budionnego. Według relacji nauczyciela historii z miejscowej szkoły Grigorija Ładoszko potyczka zaczęła się od tego, że polski żołnierz uciekał przed uzbrojonym w szablę kozakiem i w pewnym momencie strzelił do niego. Wywiązał się pościg większej grupy za Polakami, którzy byli w mniejszości i uciekali w stronę lasu. W walce poległo około dwudziestu żołnierzy. Miejscowi, z narażeniem życia, zebrali ciała zabitych, zawinęli w prześcieradła i pochowali na cmentarzu w zbiorowym grobie, na którym położyli czerwony granitowy kamień. Pamięć o tych wydarzeniach przekazywana była wśród mieszkańców wsi, którzy dobrze wiedzieli, kto jest w nim pochowany. Przetrwała czasy wojny i późniejsze lata sowieckie. Ludzie zawsze z wielkim szacunkiem odnosili się do tego miejsca, co wyrażało się między innymi w tym, że w najbliższym sąsiedztwie żołnierskiej mogiły nigdy nikogo nie chowano.

New Dorochin

Staraniem Korosteńskiego Związku Polaków na Ukrainie na cmentarzu w 2019 roku został postawiony krzyż, upamiętniający żołnierzy polskich, którzy zginęli w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Na mogile w 2020 roku zapłonęły znicze, zabrzmiała wspólna modlitwa z ks. Iwanem Gołubem w językach ukraińskim i polskim, jako znak braterstwa narodów polskiego i ukraińskiego.

Podjęliśmy starania aby postawić pomniki pamięci. Mamy świadomość, że wymaga to znacznych nakładów finansowych, tym bardziej że mogiły znajdują się na opuszczonych cmentarzach w oddalonych od głównych tras wioskach.. Dlatego za pośrednictwem tego tekstu zwracamy się do wszystkich ludzi i organizacji, którym pamięć o przeszłości nie jest obojętna, z serdeczną prośbą o pomoc w upamiętnieniu polskich żołnierzy. Przede wszystkim do Ambasady RP w Kijowie, polskich przedsiębiorstw oraz polonijnych organizacji. Dobrze by było, aby ta informacja była dostępna również w różnych miejscach świata. Może na nasz apel odpowiedzą rodziny poległych i pochowanych na cmentarzu w Rudni Baranowskiej, Nowym Dorohiniu, Susłach, Żytomierzu.

Przywołanie z niepamięci informacji o żołnierzach Wojska Polskiego i uporządkowanie ich zapomnianych mogił jest naszym ludzkim i chrześcijańskim obowiązkiem wobec nich samych i przyszłych pokoleń.


[1] Zob. „Lista strat Wojska Polskiego. Polegli i zmarli w wojnach 1918-1920”, Wojskowe Biuro Historyczne, Główna Drukarnia Wojskowa, Warszawa, 1934, str. V.




W okresie I wojny światowej dla polskiej emigracji kierunek polityczny był prosty – Polacy powinni współdziałać z Ententą. Po wielu audiencjach u przedstawicieli rządów, szczególne nadzieje pokładano w rządzie kanadyjskim, który zgodził się przyjąć do szkoły oficerskiej w Toronto grupę Sokołów. Pierwszego stycznia 1917 roku w tajemnicy przybyło do Toronto 23 kandydatów na oficerów. 21 maja tegoż roku 1917 z nich otrzymało stopnie oficerskie.

Czytaj dalej...

Trwają jeszcze obchody 100 rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Obroniliśmy nie tylko własny kraj, ale i europejską cywilizację łacińską.

Czytaj dalej...