Polski kajakarz-rekordzista zmarł w czasie wspinaczki na Kilimandżaro



Foto: Wikipedia (domena publiczna)

Aleksander Doba, światowej sławy polski podróżnik, zmarł w wieku 74 lat po wejściu na Kilimandżaro, najwyższy szczyt Afryki. Najbardziej znany ze swoich samotnych wypraw oceanicznych, był pierwszą osobą, która przepłynęła 23-metrowym kajakiem morskim przez Atlantyk, rejs o długości 3352 mil. Był także pierwszą osobą, która przekroczyła ocean używając tylko własnej siły mięśni.

Doba miał 65 lat kiedy, w 2010 r., po raz pierwszy próbował przeprawić się przez Atlantyk, z Senegalu w Afryce, do Brazylii. Jego druga podróż odbyła się w 2013 r. W 2015 r. zdobył Nagrodę Podróżnika Roku Czytelników National Geographic (People's Choice Adventurer of the Year), po czym odbył trzecią i ostatnią podróż przez Atlantyk w 2017 roku. Polak musiał walczyć z burzami oceanicznymi, problemami zdrowotnymi i awarią techniczną swojej łodzi, a nawet został napadnięty i okradziony w Amazonii, ale nigdy się nie zrażał. Oprócz dyplomu sternika jachtowego oraz licznych polskich i międzynarodowych tytułów i nagród kajakowych, Doba był także rowerzystą, spadochroniarzem i alpinistą.

Słonie w Amboseli National Park z Kilimanjaro w tle. Foto: Amoghavarsha JS (amoghavarsha.com) - praca własna, CC BY-SA 3.0 (Źródło: Wikipedia)

Po dotarciu na szczyt Kilimandżaro 22 lutego 2021 r., Polak zemdlał i nigdy nie odzyskał przytomności. „Próbował wszystkiego, bo chciał, żeby życie miało sens” — zauważyła jego przyjaciółka i towarzyszka przygód Elżbieta Dzikowska. „Nic nie przestraszyło Olka. Miał marzenie i zaczynał je spełniać. Olka już z nami nie ma, ale spełnił swoje życie tak, jak chciał.